Mistrzowie Mindfulness

W Mindfulness uczymy się między innymi czym jest „umysł początkującego” i jak „bezocennie” obserwować rzeczywistość. Uczymy się ciekawości i życzliwości wobec świata, a także wobec siebie. Brania rzeczy „takimi, jakie są” i bycia „tu i teraz”.

Tymczasem dzieci są mistrzami we wszystkich tych kwestiach. Dzieci chłoną całym sobą otaczający je świat i rzeczywistość.

W świecie w którym żyjemy otaczają je i bombardują miliony bodźców. Kolorowe zabawki wydające głośne dźwięki, elektronika – gry , tablety – rozpraszają umysły i zatracają naturalne zdolności. Dlatego warto z dziećmi ćwiczyć uważność.

Jak to zrobić?Najważniejsza jest tu prostota. Warto pokazać na czym polega spokojny oddech i jak się na nim koncentrować:

1. Zapraszamy więc dziecko do zabawy polegającej na bujaniu ulubionego misia. Prosimy, by położyło się na podłodze lub dowolnej płaskiej powierzchni. Pożyczamy drugą zabawkę i kładziemy się razem z nim.

2. Teraz kładziemy pluszaki na brzuchach i tłumaczymy, że będziemy je „bujać” własnym oddechem. Ważne więc, by był spokojny, równy i miarowy, by zabawka nie spadła. Zaczynamy ćwiczenie. Spokojne wdechy i wydechy…

3. Obserwujemy unoszenie się i opadanie misia. Ćwiczymy tyle czasu, na ile ma ochotę nasz maluch. Powtarzamy dowolną ilość razyJ
Dzieci uwielbiają to ćwiczenie!

Uśmiechaj się częściej!

Badania pokazują, że niemowlę uśmiecha się 50-70 razy dziennie a trochę starsze, raczkujące dziecko robi to około 600 razy na dobę.

Co staje się z tym uśmiechem, gdy dorastamy?

Często stojąc w supermarketowej kolejce, albo idąc ulicą obserwuje ludzi w okolicy. I widzę smutne twarze, opadnięte kąciki ust, a czasem nawet już na zawsze zatopiony w zmarszczkach grymas złości czy frustracji. Jak daleko odeszliśmy od tego radosnego dziecka, którym byliśmy…

Ten uśmiech, a co za nim stoi autentyczna radość i ciekawość życia, zaczyna zanikać już w wieku dziecięcym. Kiedyś mogliśmy beztrosko biegać całe popołudnie z kluczem na szyi, nie martwiąc się niczym poza zgubioną naklejką z gumy turbo. Teraz na dzieci nakładane są liczne obowiązki, które mają „zagwarantować im szczęście w życiu”: już od wczesnych lat ich popołudniowy kalendarz zapełniają szkoły języków, tańca, sztuk walki, zajęć plastycznych i wielu im podobnych.

Tymczasem, tego co dziecko najbardziej chce i pragnie to nasza obecność. Ta szansa, na bycie razem, na bycie w kontakcie z rodziną jest jedna – i budujemy ją gdy dzieci są małe. Jeśli zamiast rodziców dziecko ma tysiące zabawek, z czego coraz więcej elektronicznych, nie ma co oczekiwać, że tak wychowany nastolatek nie chce spędzić z nami popołudnia.

Co siejemy, to zbieramy. To nigdy nie jest przypadek. Dziecko to Twoje lustro, które pokarze Ci Twoją rzeczywistość. Co tam widzisz?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *